Na placu boju – początki

Nie pisałem nic od czasu wpisu startowego, raczej publikowałem treści na instagramie i facebooku, ale dorzucę i tutaj słów kilka.

Proces zmian rozpocząłem od Nowego Roku czyli od 1 stycznia 2018, w którym to zaraz po przebudzeniu wybrałem się na siłownię, na której były pustki. Wszyscy leczyli kaca, a ja przypominałem swojemu ciału jak to jest dźwigać ciężary, trenować aerobowo, męczyć się. Było super, poczułem tą niegdysiejszą miłość do tego sportu.

Niemniej pierwsze 15 dni stycznia były jeszcze kiepskie w rozumieniu takim, że co prawda zacząłem regularnie ćwiczyć, ale z trzymaniem diety w rozumieniu kalorii było jeszcze słabo. Jadłem już w większości dobre, nieprzetworzone czy też małoprzetworzone produkty, ale nie pilnowałem kalorii.

Niemniej taki okres nazwijmy to przygotowawczy spowodował, że poczułem się lepiej, chociaż waga jeszcze nie zaczęła spadać.

I dalej od 16 stycznia rozpocząłem działania na poważnie – jak się to mawia „pilnując miski”. Efekt mamy taki, że po tych pierwszych 3 dniach waga spadła o 3 kg, co jest wynikiem bardzo efektownym aczkolwiek nie ma się czym podnieć, bo po pierwsze przy takiej nadwadze ten spadek początkowo jest bardzo duży, a po drugie jest to na pewno w niewielkim stopniu zgubiona zapasowa tkanka tłuszczowa tylko woda, resztki jedzenia, efekt obniżenia spożywanej podaży węglowodanów.

Niemniej jest super, przede mną weekend, który na pewno będzie intensywny w aktywność, a jak znajdę czas w poszerzanie wiedzy w zakresie żywienia.

Za kilka dni napiszę podsumowanie pierwszego tygodnia (siedmiu dni) 🙂 A gdybym tego nie uczynił to zaglądajcie na instagrama i fejsa, bo zbliża mi się czas bardzo pracowity, obciążony i mogę zwyczajnie nie znaleźć czasu na wpis 🙁

Pozdrawiam!

Related Post

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *